- Może coś zjesz? -pyta troskliwie tata.
Po śmierci mamy, stara się jak najbardziej ją zastąpić. Jednak sam dobrze wie, że to tak nie działa.
- Nie, dzięki -ucinam.
- Mad, musisz coś jeść! -karci mnie sześciolatek, Paul.
- Lepiej sam coś zjedz -mówię całując go w czoło.
Nie mam apetytu, więc odchodzę od stołu.
Dziś. Dzisiaj zostanę wybrana na trybutke 72 igrzysk głodowych.
Zapewne większość powie że to przypadek, zwykły zbieg okoliczności. Tymczasem wiadomo, że w puli znajduje się jedno nazwisko. Moje.
*Kilka dni wcześniej*
- To poradzisz sobie z resztą? -pyta Tom.
- Jasne. To tylko spodnie, założe pod sukienkę i nic nie będzie widać. -powtarzam mu to po raz kolejny.
Praktycznie co tydzień bierzemy jakąś część tego cholernego stroju, a on jak zawsze się martwi.
Całuje mnie w czoło i wychodzi z budynku.
Rozglądam się wokół, nigdzie nie widzę strażników pokoju.. więc szybko ubieram spodnie i zakrywam je materiałem sięgającym mi do kostek. Zabieram swoje rzeczy i szybkim krokiem udaje się do wyjścia.
- A pani gdzie się wybiera? -mówi mężczyzna stojący za mną.
- Nie bardzo rozumiem, śpiesze się.
Jednym krokiem mężczyzna, jak się okazuje strażnik pokoju wymija mnie, utrudniając drogę ucieczki.
- To proszę zrozumieć i zwrócić to co ukradłaś -odpowiada stanowczo.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz człowieku, po prostu daj mi wyjść -mówię zdenerwowana.
- Więc, mogłabyś unieść lekko swoją sukienkę?
- W jakim celu, przepraszam bardzo?
- Oh, no tak rozumiem. Do zobaczenia jutro na dożynkach, Madeline. -mówi jednocześnie puszczając mnie do wyjścia.
***
- Widzę że się nie stresujesz Mad. -nawija dalej Jo - Ja tam się cała od rana trzęse ze strachu.
- Nie masz czym. Chyba wiem kto będzie wylosowany i to na pewno nie będziesz ty -staram się ją uspokoić.
Szybko wyprzedzamy dzieciaki w wieku dwunastu lat, podchodząc do siedemnastoletnich dziewczyn.
Chwile później na scenie pojawia się kolorowa zjawa ubrana w czerwono-niebieski strój który z pewnością wyróżnia ją z tłumu wystraszonych dzieci i rodziców ubranych w szarości. Ten stwór to Vina, opiekunka trybutów.
- Witajcie! Pomyślnych głodowych igrzysk! I niech los zawsze wam sprzyja! -mówi patrząc się na mnie.
Nawet nie odwraca wzroku kiedy patrzę jej prosto w oczy. Następne zadanie Kapitolu - wyeliminować ewentualne zagrożenie, czyli wybrać mnie na trybutke i jak najszybciej zabić na arenie.
- Zanim zaczniemy losowanie, pokażemy wam film przywieziony specjalnie dla was, prosto z Kapitolu! -krzyczy piskliwie.
Co roku puszczają ten sam nudny film, o zdradzie dystryktów, wojnie i Mrocznych Dniach. Po nim wychodzi burmistrz ze swoim jak zwykle krótkim przemówieniem.
- To teraz czas na wybranie młodej kobiety i młodego mężczyzny reprezentujących dystrykt ósmy! -mówi podekscytowana. - Panie pierwsze -dodaje, wbijając wzrok we mnie.
Widzę jak swoją oślizgłą rękę zanurza w stercie karteczek, wyjmuje jedną, upuszcza i tak w kółko. W końcu opamiętuje się i bierze tą z samego dna. Wie że to bez znaczenia jaką wybierze i tak jestem tam ja.
- Madeline Jeffrey! -wykrzykuje z tym swoim słodziutkim uśmieszkiem - No choć tu złociutka.
Cóż za niespodzianka, pomyślałam. Przygotowywałam się na ten moment od kilku dni, więc wychodzę przed tłum, idę w podniesioną głową i pewnym siebie wyrazem twarzy. Szybko staje po prawej stronie Viny. Widzę, że moja reakcja ją zdziwiła.
- Teraz pora na panów! -mówi drepcząc w swoich szpilkach do drugiej puli.
Jedyna moja myśl - boże żeby to nie był Tom, błagam tylko nie Tom.
- Ethan Carter! -mówi najwyraźniej zdziwiona całym obrotem spraw.
Z tłumu wychodzi niski, chudy dwunastolatek. Mam wrażenie, że skądś go znam.. Kiedy w tłumie osób powyżej osiemnastego roku życia wydobywa się krzyk. To Bill, a ten trybut to jego brat. Krzyczy, błaga żeby ktoś coś zrobił, zgłosił się.
Patrze się na Toma i jedynie kręce głową. Błagam go wzrokiem żeby się nie zgłaszał.
- No choć tu malutki -głos Viny sprowadza mnie na ziemie. - Oto trybuci reprezentujący dystrykt ósmy na 72 igrzyskach głodowych, Madeline Jeffrey i Ethan Carter!
Chwilę później otaczają nas strażnicy pokoju i znikamy za drzwiami Pałacu Sprawiedliwości.
________________
No to mamy pierwszy rozdział! Podoba wam się? c:
Kolejny niebawem ^^ Życzcie weny,
Clove xx
Masz niebywały talent dziewczyno :) zawsze czytam twoje opowiadania z wielką chęcią i nieskromnie się przyznał że je uwielbiam <3 pisz dalej jeszcze lepiej i jeszcze więcej <3
OdpowiedzUsuńŻyczę weny i pozdrawiam :)
Napisałam komentarz, ale mi gdzieś zniknął.
OdpowiedzUsuńRozdzial bardzo mi się podoba, masz talent i piszesz lekkim piórem.
Nie umiem się doczekać nowego :D
Pozdrawiam i życzę weny
Paulla K
Ps. Tak, informuj mnei nadal na asku
Ps2. Zapraszam do mnie
http://69-igrzyska-glodowe.blogspot.com/
Świetne <3 Nie mogę się doczekać nn. Pisz dalej i życzę weny ;)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział. Blog w sumie trochę podobny do mojego, też piszę o trybucie z Ósemki :) I ładne imię wybrałaś dla głównej bohaterki :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Maddy
Super rozdział, widzę że wiesz z czym to się je ;) Pisz dalej, bo szkoda marnować tak dobrego pomysłu na cały ogólny zarys Igrzysk. :D
OdpowiedzUsuńJeśli będziesz chciała to zapraszam do mnie piszę własną książkę :*
pozdrawiam :*